POWRÓT

TOMIKI, KTÓRE POLECAM
"ŚWIĘTO MIŁOŚCI I CHLEBA" - Małgorzata Angel

Poczytaj mi mamo, poczytaj mi tato, a może ja wam poczytam,
czyli rodzinne poezji czytanie.

     Święta Bożego Narodzenia to coroczne przeżywania czegoś wzniosłego, wielkiego, duchowego. To także przypomnienie bliźniemu, że są jeszcze wartości, o których nie wolno zapominać, bo jak pisze autorka "święta są też po to, by ludzie nie zapomnieli, że potrafią kochać".
     W tym okresie odczuwamy duchową chęć bycia lepszym cieplejszym i milszym wobec bliskich. W szczególny sposób przeżywają to ludzie, których wrażliwość jest ponadprzeciętna. Do takich osób z pewnością zaliczyć można Małgorzatę Angel - autorkę tomiku o jakże wymownym tytule "Święto miłości i chleba".
     W książce zauważamy wyraźny podział wierszy na białe i rymowane. Wydawać by się mogło, że wiersze rymowane są lżejsze, melodyjne, bardziej przyswajalne, niczym kolędy i pastorałki, jednak tak nie jest. Wszystkie utwory kierowane są do osób, którym nieobojętny jest empiryzm i duchowość codziennego życia. Niosą one ogromny ładunek emocjonalny, który udziela się otoczeniu.
     Małgorzata Angel swoją twórczością inspiruje nas do wspomnień z lat dziecięcych poprzez utożsamienie się z podmiotem lirycznym.
     Czytelnik, któremu autorka przywołuje tamte beztroskie lata, czuje swoiste bezpieczeństwo pod skrzydłami kochających rodziców, to znów skłania nas do refleksji nad samym sobą, do zweryfikowania dzisiejszych poczynań: czy jestem dobrym rodzicem, kolegą, mężem, żoną, czy przekazuję swoim bliskim te wartości, które wpłynęły na ukształtowanie moich, nie zawsze pozytywnych wartości. Na ile jeszcze mogę się zmienić, ile jeszcze mogę dać siebie innym, nie biorąc nic w zamian.
     Pochłaniając te liryczne wiersze nikt nie zostanie obojętny, ponieważ znajdzie tu niewidzialną duchową potrzebę niesienia dobra, dzielenia się miłością, radością i... chlebem.
     Znamiennym odniesieniem jest symbol stajenki, a przede wszystkim, narodzenie Jezusa Chrystusa, odkupiciela wszelkich ludzkich grzechów.
     Czytając tomik czujemy w sobie narastające ciepło, które autorka przekazuje poprzez podmiot liryczny, będący raz dzieciątkiem, chłopcem, mężczyzną, dojrzałą kobietą innym razem malutką bezbronną dziewczynką, która chciałaby czarodziejską różdżką zmienić świat ("Wiara"). Poetka podświadomie przełożyła ludzkie doświadczenia życiowe w urokliwą poezję, w której dominuje miłość rodzinna i wspólny stół.
     W wierszach znajdziemy i inne symbole świąt, jak kartki, choinki, bombki, śnieg, prezenty a przede wszystkim odpowiedni klimat i refleksje, jak w puencie wiersza zatytułowanego "Opłatek tolerancji": /"zanim na stole położysz opłatek / zanim podzielisz się nim z siostrą i bratem / usiądź obok siebie bez zachwytu sobą / i pomyśl jaki byłby świat gdyby Jezus był tobą"/.
     Polecam ten tomik jako upominek pod choinkę i zachęcam do wspólnego rodzinnego czytania. Myślę, że tak jak Święta Bożego Narodzenia zbliżają ludzi, poezja połączy wszystkich bogactwem nastroju, który Małgorzata Angel z ufnością Dzieciątka oddaje do rąk czytelnika.
     Walorem książki są fotografie wykonane przez młodzież Kółka Fotograficznego CHWILA, które poetka prowadzi.

JERZY GRANOWSKI

"ACH I OCH W MATEMATYCE" - Janina Biega

Matematyka nie tylko dla laika

     Janina Biega - matematyk, plastyk, poetka - jako nauczycielka matematyki w Szkole Podstawowej w Lesku postanowiła w sposób przyjazny i poetycki przybliżyć uczniom zawiłości matematyczne.
     W książce zatytułowanej "Ach i och w matematyce" autorka zapoznaje czytelnika z podstawowymi wzorami i działaniami matematycznymi, wykorzystując do tego rymowane wiersze i obrazki.dzięki którym łatwiej je zrozumieć i przyswoić, nawet laikowi. Janina Biega mówi - "w tytule Ach - oznacza wesołego ucznia, ale och to już jęk na wieść o matematyce. Stąd też w książce kolor biały i czarny. Tej książki nie pisałam tak, jak się je pisze. Tak poprostu uczyłam, gromadząc przy tym swoje zapiski i przemyślenia."
      Myślę, że najprostszym przykładem może być wierszowane wyjaśnienie geometrycznej różnicy między kołem a okręgiem:

Okrąg
tylko na chwileczkę
okrąg z kołem odbył sprzeczkę
i odłączył się od koła
bo go dziatwa szkolna woła
uczniom mile się przedstawia
"jestem brzegiem koła"
- tak do nich przemawia
nie mów na mnie koło
bo ci będzie niewesoło


      Sięgając po tę książkę miałem pewne wątpliwości, które jednak szybko rozwiały się, gdy czytając zacząłem przypominać sobie podstawy matematyki. W taki i podobny sposób poznajemy też wzory figur, brył, funkcji oraz innych matematycznych prawideł.

      Janina Biega, oprócz matematycznych zainteresowań tworzy, m.in. obrazy na kamieniach i pamiątki do galerii. Prowadzi także zajęcia w ognisku pracy pozaszkolnej, ucząc rękodzieła artystycznego.

JERZY GRANOWSKI

"ZAPRZĄTNIĘCI ŚWIATEM" - Małgorzata Angel

Zaprzątnięta światem

Niedawno ukazał się drugi tomik poezji Małgorzaty Angel „Zaprzątnięci światem”.

Warto dodać, że to już drugi jej tomik wydany w tym roku. Pierwszy, „Epilog do wieczności”, ukazał się 2 kwietnia z okazji II rocznicy śmierci papieża Jana Pawła II. Najprawdopodobniej jeszcze w grudniu tego roku ukaże się kolejny – Bożonarodzeniowy - tomik M. Angel „Święto miłości i chleba”.


- Wiersze w nim zawarte są o tematyce jesiennej. Mam tutaj na myśli jesień w szerokim tego słowa znaczeniu, w kontekście pory roku, ale też jesieni jako przemijania życia - mówi autorka. - Dużo miejsca poświęciłam przemijaniu i śmierci. Chciałam jednak, żeby puenty tekstów miały pozytywną wymowę. Przemijanie jest przecież jednym z elementów życia. Z drugiej strony, jesień w swoich barwach jest tak piękna, że trzeba to piękno dostrzec. Nie jest tak, że piszę o sobie. Podmiotami lirycznymi moich wierszy są różne osoby: dziecko z domu dziecka, kobieta chora na raka, człowiek mieszkający w domu starców. Tytuł tomiku zachęca do tego, by się skupić na naturze człowieka. Współcześni ludzie są teraz tak bardzo zabiegani, a czas leci. Mogą się obudzić dopiero wtedy, kiedy zostaną zabrani do domu starców.

Teksty z tego tomiku zostały nagrodzone w Ogólnopolskim Konkursie Literackim „Istota człowieka”, który odbył się 25 października w Koszalinie. W kategorii poezji wałczanka zajęła 3 miejsce, w kategorii prozy również trzecie, z tym, że pierwszego jury nie przyznało.

- Jestem bardzo szczęśliwa, że udało mi się wydać ten tomik - zapewnia M. Angel. - Zupełnie się tego nie spodziewałam. Przez pół roku przygotowywałam wiersze do tomu bożonarodzeniowego. Tomik „Zaprzątnięci światem” wyniknął całkiem niespodziewanie. Burmistrz Zdzisław Tuderek poprosił mnie, żebym coś napisała. Miasto jest więc jego sponsorem, a wydanie zleciło Muzeum Ziemi Wałeckiej. Jestem pod wielkim wrażeniem jakości wydania tomiku.

Wydanie jest bogato ilustrowane refleksyjnymi fotografiami autorstwa Małgorzaty Angel. Kolorystycznie dominuje w nim sepia, co doskonale współgra nie tylko z porą roku, ale też z tematyką wierszy. Wstęp napisała poetka i dziennikarka Zuzanna Przeworska.

„Zaprzątniętych światem” można kupić na razie w Muzeum Ziemi Wałeckiej, możliwe, że później będzie dostępny również w księgarniach.

Pani Małgosia nie spoczywa na laurach, przygotowuje już tomik bożonarodzeniowy. Będzie on wzbogacony zdjęciami młodzieży z kółka fotograficznego „Chwila”, działającego przy Ochotniczym Hufcu Pracy, które prowadzi poetka.

- Podsumowaniem mają być recytacje tych wierszy, na których wystąpią uczniowie z różnych szkół - mówi M. Angel. - Marzę też o tym, żeby ci młodzi, utalentowani ludzie, których przecież w Wałczu nie brakuje, skomponowali do moich wierszy muzykę.  Przedsięwzięciu będzie też towarzyszyła wystawa zdjęć, zawartych w wydawnictwie. Chcę udowodnić młodzieży, a w szczególności moim podopiecznym z hufca, że marzenia się spełniają i jeśli tylko włoży się odpowiednio dużo pracy, można zrobić to, co się chce i to, o czym się marzy. Na razie szukam jeszcze sponsorów, ale wierzę, że uda mi się ich znaleźć i kolejny tomik ujrzy światło dzienne.


POJEZIERZE - dziennik powiatu wałeckiego

„DWUGŁOS” - Władysław Ryś

Recenzja Sylwii Kanickiej

„tu nasze ślady
wstecz
dziś
wśród traw wyschniętych
paków i kory”
„Dwugłos”
     Władysław Ryś, urodzony 13 czerwca 1937 roku. Z wykształcenia magister zootechniki, absolwent Wyższej Szkoły Rolniczej w Krakowie. Pisać zaczął dopiero na emeryturze, w roku 1998.
           Tomik Dwugłos. Wiersze wybrał i wstępem opatrzył - Michał Murowaniecki. Grafika - Marzena Ryś (młodsza córka, rocznik 1965). Ilość grafik - osiem. Cały tomik ma 52 strony. Jest to wydanie autorskie.

     Wieczorem zaparzyłam herbatę i oddałam się lekturze nowego tomiku wierszy Władysława Rysia. Właściwie to co miałam możliwość zobaczyć w tym zbiorze potwierdza tylko moje wcześniejsze analizy jego twórczości, jednak jest w tych wierszach jest jeszcze coś. Tym razem mam przed sobą uporządkowaną myśl (wcześniej poznałam możliwie dostępny zbiór prac Władysława). Choć wiersze opatrzone są różnymi datami, to jednak mają wiele cech wspólnych, dlatego też dołączona przeze mnie fotografia, dlatego ten właśnie cytat z tytułowego wiersza. Życie to droga przez świat, a ten, nawet jeśli wydaje się nam ogromny, to tak naprawdę jest tym, co blisko, co zapisało się w pamięci, co pozwoliło by przetrwały wspomnienia i w końcu tym wszystkim, za co życiu jesteśmy wdzięczni, nawet jeśli czasami mocno zabolało. To wszystko stworzyło wokół tych utworów aurę lekkiej tajemniczości, a zarazem pozwoliło przejść pod kotarą i wsiąść na łódkę żeglując z autorem. Michał Murowaniecki słusznie zauważył, że zbiór ten nie jest tylko i wyłącznie podsumowaniem przemijalności, bo choć ona jest częścią życia każdego z nas, to tak naprawdę każdy nowy element, pojawiający się w życiu człowieka, wzbogaca jego samego.
     Czytając kolejne wiersze Władysława mam wrażenie, że pozwala on spojrzeć na siebie samego każdemu, kto zechce zapoznać się z jego twórczością. Niniejszy tomik prowadzi za rękę, pokazuje elementy dzieciństwa, życia nastolatka i dorosłego, dojrzałego mężczyzny. Wszystkie te etapy przeplatają się między sobą. Autor świadomie pokazuje „natłok barw refleksów i myśli skłębionych w pięćdziesiąt lat po maturze” („Przełomem Łososiny”), aby pokazać pewne elementy, które miały miejsce w życiu tego rozsądnego mężczyzny, którego dzisiaj znamy.
     

Mówi się, że życie człowieka podzielone jest na pory, jak każdy rok, a jesień to czas, kiedy zbiera się owoce własnej pracy i zaangażowania. Może właśnie „głębsze refleksje pod jesień przychodzą” („Głębia jesieni”) i tomik, który mam przed sobą jest zbiorem spostrzeżeń, przemyśleń, a zarazem zbiorem najbardziej dojrzałych i soczystych owoców z ogrodu własnej pracy, bo „Ci, którzy kochają, sami sobie kształtują sny” (Wergiliusz), a wiersze Władysława przepełnione są uczuciem. Czasami jest ono ukryte w zapisanych wersach, ale towarzyszy każdemu wierszowi. Nie można tego nie zauważyć. Gdyby tego uczucia zabrakło, nie byłoby zaangażowania, nie byłoby tego tomiku. Ryś w swojej twórczości nie tylko sam potrafi kochać ludzi obok siebie, ale potrafi dostrzec uczucie, jakim inni obdarzają jego i co najważniejsze, potrafi im być wdzięczny i docenia to. Oczywiście te soczyste owoce są również nasionkiem do kolejnych wzrastających drzewek więc być może to zapowiedź następnych wydań.
     Ostatnia moja refleksja dotycząca samych wierszy zawartych w „Dwugłosie” dotyczy formy zapisu wierszy. Czytałam już wiele wierszy Władysława i połączenie przez niego w jednym tomiku wierszy w różnym zapisie pozwala, aby wielu odbiorców mogło się doszukiwać czegoś dla siebie.
      Oczywiście nie można pominąć grafik znajdujących się w tomiku. Każda kolejna praca Marzeny Ryś jest obrazem myśli zapisanych w wierszach Władysława. Dokładność i precyzja cechuje każdą pracę. Grafiki są bardzo szczegółowe, a sama technika wymaga wielkiej wprawy. Należy wspomnieć, że sama autorka pokazała swoje prace podczas wystawy grafiki w galerii STUDIO w Tarnowie. Prace zasługują na dużą uwagę i uznanie. Patrząc na grafikę ze strony 19 można odnieść się do mojego wcześniejszego stwierdzenia dotyczącego spojrzenia na wiele elementów, które wpłynęły na dzisiejsze życie Władysława. Okno symbolizuje spojrzenie głębiej i dalej, jest odzwierciedleniem tego co autor wierszy chce nam przekazać w tym zbiorze.
     Teraz, kiedy już wiem, że wydanie pachnie drukarskim atramentem, mogę powiedzieć Władysławowi, korzystając ze słów Wiktora Hugo, „bądź jak ptak, który spocząwszy w locie swym na gałązce, chociaż ona ugina się pod jego ciężarem, nie przestaje śpiewać, bo wie, że ma skrzydła, które go ustrzegą od zagłady”.

SYLWIA KANICKA

„KIEDYŚ TAM NA ZAWSZE ZAMIESZKA” - Dorota Strugała

Recenzja Sylwii Kanickiej
     

     Mam przed sobą książeczkę z oknem na świat, a raczej z oknem na to, co przynoszą kolejne pory roku. Jedne są ciepłe, inne wieją chłodem. Czasami te ciepłe dni zamieniają się rolą z tymi zimnymi. Ot taki prosty przykład z przyrody, ale jak wspaniale jest wstanie zobrazować mi to, co zobaczyłam przekładając kolejne kartki.
     Ilustracja, o której mówię, znajduje się na okładce tomiku wierszy Doroty Strugały. Prosty przykład z przyrody pokazuje, jak bardzo ludzkie życie może być zaskakujące. Ile może wnieść przeróżnych sytuacji, które pozwalają rozwijać się człowiekowi. Sama autorka już na początku powiedziała czytelnikowi, że zbiór ten jest „refleksyjny, osobisty, pełen miłości i nostalgii” i nie zawiodła swojego czytelnika. Nie mogę jednak powiedzieć, że prosty przykład, który przytoczyłam, świadczy o prostocie wierszy, które znajdują się w tym tomiku. W tej kwestii czytelnik musi jednak wytężyć szare komórki i chcieć dotrzeć moich wnętrza. Osobistość niektórych zapisanych obrazów zmusza do poświęcenia im bardzo dużej uwagi. Przyznam się, że przeczytałam całość kilkakrotnie zanim zdecydowałam się zapisać tych kilka słów.
     Już podział całości na trzy części świadczy o tym, że mamy różne obrazy widziane oczyma tej samej poetki. To urozmaica czas podczas czytania. Pozwolę sobie tutaj zacytować słowa Carlosa Ruiz Zafona:
„Przeznaczenie zazwyczaj czeka tuż za rogiem. Jakby było kieszonkowcem, dziwką, albo sprzedawcą losów na loterię: to jego najczęstsze wcielenie. Do drzwi naszego domu nigdy nie zapuka. Trzeba za nim ruszyć.”
     Z tego podziału wynika, że autorka potrafiła wyjść mu naprzeciw. I może mi tutaj ktoś zarzucić, że zbyt ostre skojarzenie chcę przykleić do wierszy Doroty, ale tak właśnie trzeba. Utwory, mimo że są bardzo osobistym obrazem; dlatego ciężko tutaj mówić o tym, że autorka kreuje swoją peelkę, bo nawet jeśli to robi, to ubiera ją we własne życie; są również bardzo cennym drogowskazem. Trzeba potrafić wyjść naprzeciw własnemu przeznaczeniu i docenić to, co nam niesie. Nie można biec na oślep skupiając się na tym, co chciałoby się osiągnąć bez porozumienia z tym, co przecież jest gdzieś zapisane, gdyż, jak pisze autorka:

„każde pudełko ma swoje przeznaczenie
jak drugie życie
po siedmiu przeprowadzkach
rozdzielam rozsądniej szmatki’”
/sentymentalna bałaganiara/
     Wiersze z tego zbioru są bardzo mocne przesycone uczuciem. Jest to szczere uczucie, które towarzyszy ludziom w ich codziennym życiu, jeśli tylko potrafią kochać. Czasami tak trudno jest się do tego przyznać, że można zapomnieć, a przecież ono istnieje. Często połączone z bólem, smutkiem, ale jest również pełne śmiechu i zadowolenia. Znów, jak w tej mojej zmianie pogody. Dorota często przywołuje w swoich utworach obrazy ze wspomnieć, a to świadczy o tym, że jest pełną uczuć kobietą. Wspomina ludzi bliskich jej sercu. Jak sama powiedziała w tomiku „nie zabrakło wierszy dla tych, których nie sposób minąć niezauważonych” Antoine de Saint-Exupéry powiedział kiedyś:
„Gdy szukam wspomnień, które trwały ślad pozostawiły we mnie, kiedy podsumowuję godziny, które miały dla mnie znaczenie, odnajduję nieomylnie to, czego żadne bogactwo nie zdołałoby mi zapewnić: nie można kupić przyjaźni człowieka związanego z nami na zawsze doświadczeniami życia.”
i te słowa w pełni obrazują to czego można się doszukiwać czytając kolejne wiersze. Bardzo dobrym zjawiskiem we współczesnym świecie jest to, że są jeszcze ludzie, którzy potrafią przyznawać się do własnych uczuć, którzy nie kryją się z tym co czuja i którzy potrafią docenić to, co otrzymali od życia.
     Dorota jest świetnym obserwatorem i to pokazała wydając ten zbiór wierszy. Zobrazowała nam świat widziany oczami kobiety kochającej, kobiety tęskniącej za przemijającym czasem i kobiety silnej, która potrafi iść dalej, bo życie nie staje w miejscu, dlatego też, śmiem twierdzić, zostały zapisane te słowa:
„starych murów okna kusza historią
chciałoby się wniknąć choć
zmurszałe marzenia słabną”
/szukajmy naszego domu/

      Nie można przejść obojętnie obok wierszy Doroty Strugały, bo kuszą jej kobiecością, a zarazem silnym poczuciem przynależności do świata.
SYLWIA KANICKA

„DOTYK” - Wiesława Barbara Jendrzejewska

„Dotyk” to kolejny tomik poetycki Wiesławy Barbary Jendrzejewskiej. Zawiera on 67 odważnych liryków przesiąkniętych prawdziwymi uczuciami, podszytymi subtelnym erotyzmem. W symbiozie z naturą ( jest w zbiorku kilka fotografii autorki ), przenikają się wzajem odwieczne, nieustające tęsknoty, pragnienia, oczekiwania i...pożądanie ( bo nie jest ono – jak zwykło się uważać - zarezerwowane li tylko dla mężczyzn ). Wyrażają one wprost lub za pomocą pięknych metafor, czy misternie dobranych słów, to wszystko, czego nie obawia się wypowiedzieć prawdziwa, dojrzała kobieta, dla której sztuka oraz miłość nie posiadają wieku, czasu, ani miejsca. To wiersze dla kobiet dojrzałych emocjonalnie, które nie zawsze wiedzą, jak wyrazić ten od lat pielęgnowany w sercu, duszy i umyśle - żar, ogień i skrzętnie skrywany akt oddania. To wiersze dla mężczyzn, dla tych mężczyzn, którzy nieustająco kroczą po omacku, często na paluszkach, bezszelestnie, to znów zdecydowanie i pewnie, a wciąż nie wiedzą, który sposób obrać, by zgłębić kobiecą naturę, wszak ...ladonna mobile ( kobieta zmienną jest ). Poetka odsłania przed męskimi osobnikami kobiece pragnienia, oczekiwania, delikatnie podpowiada i poprzez dotyk ( tak często w tomie, w różnych konfiguracjach, przywoływany) prowadzi do najbardziej erogennego narządu, którym jest... umysł. Umysł kobiety i mężczyzny, ale wystarczy go... dotknąć zaledwie, by: „ rwać szaty damy z dziwki żądz...”
„ Wszyscy literaci piszą od zawsze o tym samym” – jak mawia autorka, ale nie każdy potrafi, jak Jendrzejewska, nazywając rzeczy po imieniu, tak widzieć ( kobiety też są wzrokowcami, jak się okazuje), tak dostrzegać i zapisać tak, by stały się wierszem. Wierszem, który czyta się wiele razy, a za każdym odkrywa coś nowego i niepowtarzalnego zaklętego w magię mężczyzny i kobiety, w ...dotyk, który jest początkiem wszystkiego.

kugi
Wiesława Barbara Jendrzejewska, tucholanka.

Ukończyła wyższe studia w zakresie filologii polskiej i bibliotekoznawstwa oraz podyplomowe: dziennikarstwo, psychologię i filozofię. Jest egzaminatorem OKE w Gdańsku i ekspertem MEN-u. Wydała dwie antologie uczniowskie: Mój wiersz o Matce ( 1989 ) oraz Wierszyki i wiersze ( 2001). Promuje młode talenty w mediach. Jako dziennikarka opublikowała ponad sto artykułów z dziedziny literatury, metodyki i dydaktyki języka polskiego oraz współczesnej psychologii pozytywnego myślenia, kreatywności, asertywności na łamach wielu pism lokalnych oraz ogólnopolskich. Od 1994 r. należy do Zespołu Redakcyjnego „Wiadomości, Głosów, Rozmów o Szkole” w Bydgoszczy, gdzie dzieli się swoją wiedzą i drukuje poezję. Od wielu lat należy do dwóch klubów literackich., a od 2005 r. do Bydgoskiego Stowarzyszenia Artystycznego Debiutowała w 1986 r. w Polskim Radiu, u Jerzego Sulimy – Kamińskiego cyklem wierszy pt. „Studium dłoni” Wydała dwa zbiory liryków: „Na strunach ciszy” ( Margrafsen 1999 ) i „Dotyk” ( Sprint 2006) Jej wiersze można przeczytać w licznych almanachach, natomiast. 42 teksty poetki zostały nagrane i wykonane wokalnie, na trzech profesjonalnych płytach CD:„ Na strunach ciszy ”/ 1999 /, „ Zdarzyło się nam...” / 2000 /, „ Za zakrętem świata i dalej...” / 2002 /. Jest laureatką ogólnopolskich konkursów literackich w dziedzinie poezji ( m.in. Bydgoszcz 2003, Szczecin 2004) i zdobywczynią pierwszych miejsc w dziedzinie prozy za opowiadania: „Bruderszaft” ( Warszawa 2003 ). „ Portret” ( Gorzów Wielkopolski 2003 ), „Telefon” ( Warszawa 2005 ).Od maja 2007 r., w Domu Kultury na bydgoskich Wyżynach, będzie prowadziła Kawiarnię Literacką - spotkania autorskie poetów i pisarzy oraz twórczej młodzieży.

(Informacje z Poeci.com)
„EPILOG DO WIECZNOŚCI” - Małgorzata Angel

Małgorzata Angel. Jej pasją jest poezja i fotografia. Prowadzi prężnie działające Kółko Fotograficzne "Chwila" oraz Koło Młodego Poety. W marcu ukazał się jej debiutancki tomik poezji „Epilog do wieczności”. Został wydany przez prywatną, pilską oficynę wydawniczą Poeci.com
Z poetką rozmawiała Dorota Strugała.


D. S.: "Epilog do wieczności" to Pani debiutancki tomik, proszę nam opowiedzieć, dlaczego powstał, co Panią skłoniło do opisania dni, które tomik odmierza od daty 2 kwietnia 2005r.
M. A.: To były dni, które niezaprzeczalnie dotknęły każdego człowieka – bez względu na wiarę, narodowość, wiek czy status społeczny. Każdy na swój sposób przeżywał – to było widać na każdym kroku. Mnie ten stan również nie ominął. Poeta ks. Jerzy Hajduga – autor wyjątkowej poezji - doskonale ujął to w słowie wstępnym do „Epilogu do wieczności”. Bliskość JPII dotknęła wielu serc.
D. S.: Zmierzyła się Pani z trudnym tematem, którym jest śmierć, a śmierć Jana Pawła II była wyjątkowa, czym dla Pani jest Epilog do wieczności?
M. A.: Epilog w moim zamyśle jest zakończeniem życia - podsumowaniem, a w tym przypadku jednocześnie wejściem w coś, co jest niezmierzalne, nieudowodnione – w wieczność, w którą jednak wierzymy, staramy się wierzyć lub jej poszukujemy. Ściśle wiąże się z sensem w szerokim tego słowa znaczeniu. Ostatnie dni życia naszego Papieża udowodniły Jego potęgę. Jako schorowany starzec do końca swoich chwil był największym człowiekiem na ziemi. W jednym ze swoich wierszy wspominam jak „głowy chylą władcy tego świata” – nawet ci, których hołdu nie spodziewaliśmy się.
D. S.: Na co dzień pracuje Pani z trudną młodzieżą, czy poezja pomaga Pani w codziennej pracy? Czy przenosi Pani wrażliwość na grunt zawodowy i próbuje zarazić nią młodych ludzi?
M. A.: Młodzież nie jest trudna, to trudne są czasy i sytuacje, w których niektórzy młodzi ludzie się znajdują. Obecny rozwój cywilizacji opanował i skaził takie dziedziny życia, które całkowicie zmieniają człowieka wyposażając go w coraz większy brak wrażliwości na drobiazgi życia codziennego. W swojej pracy z młodzieżą staram się tak kierować ich działalnością, żeby sami odkrywali świat i siebie samych. Staram się zainteresować ich poezją, a to nie jest trudne dla tego, kto nią żyje. Jednak nie zmuszę kogoś, kto definitywnie ją odrzuca, ale ukierunkowuję wtedy w ten sposób, aby wrażliwość i tzw. kultura duchowa młodych ludzi, nie zatraciły się w tej pędzącej codzienności za materialnymi zdobyczami. Swoje własne dzieci też wychowuję w duchu wartości pozamaterialnych, w otoczeniu uczuć rodzinnych i bezpieczeństwa, bo tylko wtedy młody człowiek jest w stanie sam dostrzec własną drogę.
D. S.: Jeśli udaje się to Pani w pracy z młodzieżą, co dalej?
M. A.: Wyłowiłam kilka dziewcząt, które piszą wiersze. Chętnie dzielą się swoją twórczością. Tego jednak nie można się tak po prostu nauczyć, jak na klasówkę. Pokazuję jak można doświadczać słowem, jak bardzo można w nim zmieścić to, czego nie widać. Chłopcy chętniej piszą teksty hip-hopowe, ale i w nich widać zakodowaną wrażliwość na otaczający świat i z tego się bardzo cieszę.
D. S.: Wraz z tomikiem przygotowała Pani akcję, która będzie przeprowadzona w wałeckich szkołach, jaka to będzie akcja?
M. A.: Uczniowie Zespołu Szkół nr 3 oraz Hufca Pracy w Wałczu, przygotowują słowno-muzyczne przedstawienie z wykorzystaniem tekstów z tomiku, będące jednocześnie jego promocją. Odbędzie się to w dniu kolejnej rocznicy śmierci JPII. Na spotkanie zaproszone będą reprezentacje wałeckich szkół oraz władze miasta.
D. S.: Proszę nam powiedzieć kilka słów o sobie. Od kiedy Pani pisze, jakie są Pani pasje poza literaturą? Jak zaczęła się Pani przygoda z literaturą.
M. A.: Literatura jest nieodzowną częścią życia. Całkowicie przyznaję rację Umberto Eco, który powiedział, że kto czyta książki, żyje podwójnie. Dodałabym jeszcze – kto tworzy, żyje w trójnasób. Bez względu na to, co tworzy - czy maluje, rzeźbi, pisze czy poddaje się innej twórczej ekspresji – jest bogatszy o nowe doznania, o więcej życia w życiu. Wiele lat temu, pracując z małymi dziećmi, przygotowywałam scenariusze do okolicznościowych występów w formie rymowanej. Wynikało to raczej z deficytu dostępności do literatury – inne czasy, księgarnie zaopatrzone skromnie, brak komputerów i Internetu. Teraz nie trzeba wychodzić z domu, aby zdobyć niemalże każdą pozycję książkową. Ten stan rzeczy jednak przyczynił się do pewnego rodzaju okolicznościowej twórczości, która ułatwiała mi pracę. Od około pięciu lat zapisuję swoje myśli z pewnej niewytłumaczalnej wewnętrznej potrzeby. Lubię doświadczać słowem, mieścić w nich z pozoru prozaiczne życie, które okazuje się wyjątkowym, nabiera barw nieodkrytych i emocji niedotykalnych. Jeszcze bardziej lubię czytać innych autorów, wnikać w świat czyjejś percepcji słowa i świata, widzieć to, czego sama nie dostrzegam. Oprócz tego zamiłowania moją pasją jest fotografowanie. Jest to bardzo bliskie poezji. Okiem kadru fotograficznego widzę dużo więcej, pełniej i staram się zatrzymać ulotne chwile. Bez aparatu fotograficznego nie wychodzę z domu. W torebce może się nie zmieścić lusterko czy pomadka, ale nie aparat.
D. S.: Życzę Pani, aby każdy czytelnik zatrzymał się na chwilę przy "Epilogu..." i odnalazł swoją ciszę, zastanowił się czym było dla niego odejście JPII, jako czytelnik życzę również sobie i Pani jeszcze wielu, tak wspaniałych tomików, jakim jest "Epilog do wieczności"
M. A.: Dziękuję Pani i przy okazji dziękuję również wydawcy za współpracę.

(Wywiad z Poeci.com)
„KOBIETA” - Dorota Strugała

Recenzja Tadeusza Dudka

Poczytaj mi mamo – komentarz do wierszy „Kobieta” Doroty Strugały.


Gdyby dzieci mogły wybierać swoją mamę – pewnie wybrałyby Dorotkę, a niejeden mężczyzna, gdyby mógł, wybrałby tę „Kobietę” do poduszki. Ja wybrałem, nie żałuję – to piękna lektura – z którejkolwiek strony by nie patrzeć – nawet po rozłożeniu na czynniki pierwsze. Nie jestem kobieciarzem, jak choćby Picasso, więc nie zastosuję tu jego prymitywnego kubizmu do poetyckich analiz, ale tymi kilkoma cytatami wyrwanymi z kontekstu, które pozwoliły mi odczuć duchowe ciepło tej poetki, chciałbym się podzielić i przełamać z innymi – a chociażby z okazji nadchodzącej Wigilii.
Zasłonki były błękitne i na kant szczęśliwe
W tym domu panuje wielki porządek. Dorotka uprasowała nawet szczęście, a w oknach zawiesiła błękity, ponieważ trzeba pielęgnować swoje marzenia i cieszyć się z tego, co jest.
Rozmowy tłoczą się w kolejce do łazienki
Są w tym domu takie szczególnie rozgadane chwile – dzieci, a nawet mąż przerywa czasem milczenie o poranku.
O samotną kąpiel jesteś zazdrosny
Zamykam się w głębinie olejków eterycznych
Każdy potrzebuje jakiejś chwili wyłącznie dla siebie, zwłaszcza poetka, kiedy paruje z jej głowy.
Mów do mnie dłońmi i nie dotykaj słowem
Abstrahując od wieku autorki, pragnę się podpisać pod tym cytatem, korzystając z alfabetu dla głuchoniemych albo braile'a – niestety na starość tracę nie tylko wzrok, słuch, ale i dotyk – doskonale impregnuję się na otoczenie. Istnieje bez liku sposobów na rany, a tak niewiele na miłość – zwłaszcza gdy człowiek zamyka się w sobie.
Barwiąc moje uda spojrzeniem słonecznym
Wybaczcie, że oglądam to tylko przez pryzmat własnych doświadczeń, by ktoś nie posądził mnie o jakieś tam podglądactwo – jednak trudno nie podniecić się przy takim nasyceniu tekstu erotyzmem – działa na zimny umysł jak gorący prysznic, więc puszczam te swoje zajączki na wolność.
Trzeba mieć mało, by Bóg nie miał co zabrać
Co druga, może co trzecia próba smakuje wykwitnie, inne pozostają lekcją pokory

To oczywiście przekorny cytat (ten pierwszy), ale jak mocno tkwi podobny wyrzut w każdym z nas – jednak Bóg w swojej nieskończonej cierpliwości czeka na takie słowa – zwiastują one pokorę, a tylko przy blasku świec jest możliwy prawdziwy dialog albo chociaż uroczysta kolacja.
Gospodyni z charakterem czy dżemy z goryczką
Wklepuję masło kakaowe by nie zblednąć

Cóż na to może powiedzieć – biedny mężczyzna – na wszelki wypadek milczy i blednie z goryczki – wszak zima tuż tuż.
Ukradkiem wciska się w zielone fotografie, mówi: to energetyczny zapis szczęścia Rozciągnęłam koci grzbiet w swojej ludzkiej skórze nieludzko spełniona
Zwłaszcza ostatnia ilustracja do wierszy Dorotki jasno to wyraża – naga ale z aureolką. Nie lubię kotów, bo tak po ludzku fałszywe, ale we wdzięcznej pamięci zachowam wspomnienie poetki z jej wierszy – nieludzko spełnionej.

Gorąco zachęcam do lektury tomiku "Kobieta".
Tadeusz Dudek

Autorzy:
Andrzej Braun, Władysław Broniewski, Janina Brzostowska, Zbigniew Chojnowski, Tadeusz Chróścielewski, Wojciech Marek Darski, Leszek Długosz, Wincenty Faber, Jan Huszcza, Bogusław R. Januszewski, Anna Kamieńska, Krzysztof Karasek, Wojciech Kass, Wojciech Kawiński, Grzegorz Kociuba, Tadeusz Kubiak, Krzysztof Kuczkowski, Wojciech Kudyba, Leszek Aleksander Moczulski, Jan Nagrabiecki, Janina Osewska, Tadeusz Różewicz, Włodzimierz Słobodnik, Waldemar Smaszcz, Leopold Staff, Adriana Szymańska, Tadeusz Śliwiak, Jan Śpiewak i Aleksandra Tarkowska

Autorzy:
Agata Salwa, Wiesław J. Mikulski, Regina Orzechowska, Lucyna Siemińska, Anna Buchalska, Ryszard Urbaniak, Bronisława Sibiga, R. Piżanowska- Zarytkiewicz, Olga Tarasiuk, Tomasz Kropiowski, Magdalena Dąbrowska, Hania Goszyc, Maria Borcz, Aleksandra Głowacka, Anna Kusior, Mirosław Pisarkiewicz, Monika Grobelna, Sylwia Kanicka

Rys. na okładce: Zuzanna Strugała

Autorzy:
Lucyna Siemińska, Ryszard Urbaniak, Mirosław Pisarkiewicz, Bronisława Sibiga, Agnieszka Stasik, Leonard Jaworski, Sylwia Kanicka, Wioleta Giza, Małgorzata Angel, Emilia Szumiło, Lech Lament, Olga Tarasiuk, Janusz Józef Adamczyk, Małgorzata Szklorz, Jadwiga M. Jankowska i Mirosław Pisarkiewicz

Autorzy:
Przemysław Karpiński, Beata Matuszewska, Kazimierz Balawejder, Renata Piżanowska-Zarytkiewicz, Marian Mazur, Barbara Dziurzyńska-Kupiec, Janusz Józef Adamczyk, Agnieszka Szymańska, Dominik Żyburtowicz, Wojciech Radoch, Elżbieta Buczkowska, Grażyna Rakfalska i Dorota Strugała

Autorzy:
Dominik Żyburtowicz, Beata Matuszewska, Dorota Strugała, Władysław Ryś, Kazimierz Balawejder, Renata Piżanowska-Zarytkiewicz, Marcin Łukasz Makowski, Barbara Dziurzyńska-Kupiec, Janusz Józef Adamczyk, Anna Czyrska, Sebastian Pietrzak I Grażyna Rakfalska

ARKUSZE LITERACKIE - LISTOPAD 2007
Stowarzyszenie Twórców Wszelakich

Autorzy:
POEZJA:
Ewa Baranowska, Zbigniew Barteczka, Inga Brzezińska, Lucyna Brzozowska (Abigail), Katarzyna Ciaś (Ame-Profonde), Leszek Czerwosz, Magdalena Dąbrowska (Satargotte), Paweł Demianiuk, Dominika Długosz (Neamis), Aleksander Dral (Buraq), Magdalena Dul, Piotr Infoe Flak, Monika Gawryś, Ewa Gendek, Piotr Głowacki (Fulani Ya Mungu), Lidia Ika, Lucyna Juchniewicz, Magdalena Kaczmarek (Vuo), Piotr Kaczorowski, Maria Kadzińska (Julita), Aleksandra Karmelita, Szymon Kaszkowiak (Szymonka), Karol Ketzer, Błażej Jacek Klajza, Katarzyna Kordylewicz, Iga Kosecka, Marcin Kowol (Szern), Edyta Królik, Aneta Kulisz (Netusia), Iwona Kusy (Poqsa), Anna Lengowska, Marek Lis, Dorota Łajło, Barbara Mazurkiewicz, Marek Mierzwa, Wiesław Janusz Mikulski, Magdalena Miś, Jakub Nagrodzki, Ewelina Nakielska, Rafał Namięta, Beata Natanek (Kajka), Henryk Owsianko, Piotr Parzysz, Ewa Pietrzak (Sosna), Magdalena Pyś, Piotr Raszewski (Rapityn), Henryk L. Rogowski, Tomasz Rolko (Vetis), Dominika Rudzka (Ernest Gil), Kazimierz Sielski, Sławomir Siudem, Małgorzata Skibińska, Krzysztof Słonka (Rebilk), Helena Stankiewicz (Biedronca), Izabela Sulwińska (Isabell), Jolanta Szczepańska (Sz-Tolka), Grzegorz Taran, Maria Tomas, Joanna Treder, Marta Wachowiak, Wojciech T. Wacławek, Marek Wójcik (Budzy), Anna Wroniszewska, Anna Wysocka, Bartosz Zagłówek (Jagger), Dawid Zarczuk
Przekłady: Maciej Froński
Proza: Małgorzata Gralec, Piotr Kaczorowski, Irmina Kamila Krzyżanowska (Anysha), Natalia Julia Nowak, Piotr Raszewski (Rapityn), Henryk Longin Rogowski, Dagna Shmidt
Dramat: Ross Jule