zadrżało miasto w posadach
kurtyzany ukryły się w bramach
we wszystkich umysłach ożyła niepewność
bo ktoś nalepił przy wejściu do hotelu
telegram następującej treści
jutro rano
stop
oczekujcie
stop
przyjeżdżam stop
matko przenajświętsza wykrzyknęli
przerażeni przechodnie
nazajutrz ślepiec jedyny świadek zajścia
przykuty od dwudziestu czterech godzin
do szpitalnego łoża
w malignie złożył taki oto raport
przyjechała
bez korony
weszła prosto do baru
i po kilku
głębszych
wypełzła na ulicę z carmenem w zębach
wsiadła do niebieskiej
limuzyny
odjechała
szybko
po moich nogach
chyba do nieba
już nic więcej nie pamiętam
po tygodniu życie miejskie powróciło do
normalnego
tętna chodników
tylko nawiedzone dewotki z żalem szeptały
że nowy proboszcz odwiedził incognito
panią Florentynkę gdyż jej ukochany pekińczyk
zbeszcześcił jedyną w parafii
potrzebną na wolne datki
tackę