zjadłem owoce
gwałcąc
spokojny tok egzystencji sadu
zerwałem kwiaty
z cudzego ogrodu
które
pielęgnował swą pracą ogrodnik
skaleczyłem krzewy
których liście martwo
drażnią moje stopy
i drzewa wyciąłem
których serca zdobią moje cztery
ściany
zgrzeszyłem i nie chcę wcale przebaczenia
przyrzekam jednak
że się nawrócę
by znów uczynić to samo